na imieniny matematyka

IMIENINOWA ZAKŁADKA PANA
Edmunda ‘Matmy’Łagana

Zanim coś się powie, zdradzi -
najpierw to się w głowie ładzi:
rośnie, pisze się w rozumie -
to co później człowiek umie.

Coś przestawia się - przemieszcza,
coś się jeży, coś wytrzeszcza,
coś pulsuje, coś wibruje,
zanim coś wy-e-ma-nu-je.

Wielkie sumy i różnice,
algorytmy i tablice,
lejki srebrne, środek złoty,
biorę z sobą do roboty.

Ostrym diamentowym słowem
drążę ucznia, znaczy - głowę:
lecą w niebo chmury wiór,
już gotowe rzędy dziur.

W dziury wtykam srebrne lejki
i tankuję w nie olejki,
i korkuję sprawę całą,
żeby nic się nie wylało.

A w szczególnie twarde głowy,
mało skłonne do rozmowy,
wbijam kołki, wbijam ćwieki,
choćby miało to trwać wieki.

Znowu przez słów srebrne lejki
sączę mądrości olejki,
znowu sprawdzam głowy szczelność,
znów pochwalam samodzielność.

Olej w głowie efekt dziwny:
język giętki a nie sztywny,
płomyk wiedzy zapalony -
idę spać zadowolony.

Jednak nawet w nocnej porze
śnię o szkole - mój Ty Boże!
Nawet we śnie jestem błagan:
- Ucz nas! ucz nas! Panie Łagan!

10. 09. 2004